Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adoracja Najświętszego Sakramentu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adoracja Najświętszego Sakramentu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2012

Kościół bez drzwi

OCZEKUJEMY NA WIĘCEJ ODWAŻNYCH PROBOSZCZÓW.

 ADORACJA CAŁODOBOWA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU
   JEST TO NAJWIĘKSZY SKARB DLA LUDZKOŚCI


Kościół bez drzwi
dodane 2012-05-08 07:00
GN 18/2012

O zagubionym kluczu, ostrym dyżurze i adoracji nocą z ks. Zbigniewem Godlewskim, proboszczem parafii św. Józefa Oblubieńca NMP, rozmawia Agata Ślusarczyk.
Agata Ślusarczyk/ GN Po ćwierćwieczu adoracji ks. Zbigniew Godlewski nie wyobraża sobie ponownego zamknięcia świątyni. 

Agata Ślusarczyk: Czy to prawda, że Ksiądz nie ma klucza do świątyni?

Ks. Zbigniew Godlewski: – Myślę, że zapasowy komplet gdzieś jest, ale nigdy o niego nie pytałem. Kościół otwarty jest non stop – od 25 lat trwa tu jedyna w stolicy wieczysta Adoracja Najświętszego Sakramentu.

Kościół nie ma nawet ogrodzenia. 

– Kiedy sześć lat temu przyszedłem do parafii na Koło, od razu chciałem zamontować bramę. Dostałem wówczas „reprymendę”, że otwarty kościół to największe osiągnięcie, które właśnie chcę zniszczyć.
Parafianie się przyzwyczaili, a jak reagują inni?

– Parę razy miałem nietypową rozmowę. Późno w nocy odbieram domofon, a tam kobiecy głos: „Proszę księdza, kościół jest otwarty”. „Jak to otwarty?! Pani chyba żartuje” – odpowiadam całkiem serio i idę z nią do świątyni. „No, faktycznie otwarty” – mówię zdziwiony. A po chwili wyjaśniam: u nas się kościoła w ogóle nie zamyka. Ludzie są w szoku. Gdy wchodzą do otwartej świątyni, od razu myślą, że był napad. Szybko wycofują się, żeby nie zatrzeć śladów i natychmiast informują proboszcza.

A napady były?

– Na początku byłem przestraszony. Pewnie będzie brudno, problem z bezdomnymi i kradzieżami – pomyślałem, obejmując parafię. Tymczasem ukradziono nam zaledwie dwie rzeczy o małej wartości – kociołek na wodę święconą i trybularz. Miał je jeden ze sprzedawców na pobliskim bazarze na Kole. Kilka razy w roku zdarza się, że do awanturującego się bezdomnego trzeba wezwać specjalne służby. Owszem, były czasy, że bezdomni urządzili tu sobie noclegownię, ale jasno określiliśmy zasady – w kościele nie można spać ani jeść. Wiemy, że jest to problem, dlatego w gablocie przed świątynią zamieściliśmy adresy do noclegowni.

Wielu księży nie chce otwierać kościołów, właśnie ze względów bezpieczeństwa. Coraz częściej natykamy się na kratę, szybę czy po prostu zamknięte drzwi. 

– Sama obecność ludzi stale dyżurujących przed Najświętszym Sakramentem powoduje, że nie ma ekscesów. Podzieliliśmy tydzień na dni i godziny. Każdy dzień dostał pod opiekę jeden koordynator – tak wygląda działalność Bractwa Adoracyjnego, które liczy 350 członków, nie tylko z parafii. Jeden z nich na adoracyjny dyżur przyjeżdżał aż z Lublina, do tej pory z niedzieli na poniedziałek dyżuruje grupa z Tarchomina.

Chodziło, o to, aby zorganizować armię stałych adoratorów?

– Na początku tak. Wspólnie spotykaliśmy się tylko na jubileuszach, ale z czasem pojawiła się także potrzeba formacji. Od paru lat w oparciu o adhortację „Sacramentum Caritatis” odbywają się spotkania dotyczące duchowości eucharystycznej. Oprócz katechez podejmujemy także podstawowe tematy z życia chrześcijańskiego. Chodzi o to, aby Eucharystia kształtowała nasze życie.

Ale oprócz „etatowych” dyżurujących przychodzą także parafianie.

– W okolicy Mszy św. i po pracy można naliczyć kilkadziesiąt osób. W nocy adorujących jest mniej – za to można spotkać przyjezdnych księży, w weekend nad ranem – młodzież wracającą z imprez. Takim sposobem nie ma godziny, by Pan Jezus został sam, a nawet jeśli by się taka „pusta godzina” trafiła, wypełnia ją pan pilnujący kościoła. Pełni dyżur w nocy, robi obchód i dyscyplinuje bezdomnych. Czasami jednak bywają niespodzianki. Policja uświadomiła nam, że młodzi chłopcy, którzy przychodzili nocą do kościoła, okazali się dilerami narkotyków...

Ale dyżury ludzi to chyba nie wszystko?

– Pamiętają o nas także policjanci. Dodatkowo monstrancja zabezpieczona jest alarmem. Do tej pory tylko mnie przypadkowo zdarzyło się go uruchomić. Mamy także złotą zasadę – nie mówimy z ambony o pieniądzach. Z doświadczenia policji wynika, że najczęściej rabunki zdarzają się niedługo po tym, jak proboszcz publicznie dziękuje za liczne ofiary, np. na remont dachu.

Gdyby chodziło tylko o kwestie bezpieczeństwa, w stolicy byłoby więcej otwartych kościołów.

– To także kwestia mentalności. Jeden z hierarchów przyznał, że dopiero tutaj zrozumiał, że zamknięte kościoły – tak jak szpitale bez ostrego dyżuru – nie mają sensu. Trzeba zaufać ludziom. Poza tym, ktoś musi dać pierwszy impuls. W naszym przypadku na zamknięty kościół zwróciła uwagę ówczesnemu proboszczowi ks. Janowi Sikorskiemu jedna z parafianek.

Dlatego zorganizował Ksiądz I Krajowe Forum Wieczystej Adoracji?

– Na pomysł uczczenia 25 lat Wieczystej Adoracji wpadli sami parafianie. Nieśmiało zaproponowali, by w kościele podzielić się świadectwami. „Nie bądźmy minimalistami, zróbmy krajowe forum” – pomyślałem. Na jego przygotowanie mieliśmy 2 miesiące. Ks. Bolesław odpalił samochód i ruszył w Polskę. Nawet nie wiedzieliśmy, ile takich parafii jest. Zadaliśmy sobie ogromny trud, by je wszystkie odszukać i zaprosić na spotkanie. W dwudniowym forum organizowanym w naszej parafii wzięło udział około 300 osób, z czego ponad 50 to przyjezdni.

Co jest jego największym sukcesem?

– Oczekiwałem, że nawiążemy kontakty, które przetrwają i zmaterializują się. I to się spełniło – II i III Forum odbędzie się w archidiecezji częstochowskiej. Poza tym, wysłaliśmy sygnał do całej Polski. W 1987 r. byliśmy pierwsi, po siedmiu latach pojawiły się kolejne otwarte kościoły. Najpierw w Białymstoku, cztery lata później w Ełku, następne powstały już po 2000 roku. Dziś jest ich 10. Może to obok kultu Miłosierdzia Bożego początek nowego ruchu w polskim Kościele?

W parafii na Kole zaczęło się od całodziennej adoracji, rok później była już wieczysta. W naszej archidiecezji jest 36 kościołów, w których prowadzona jest dzienna adoracja. Czy to oznacza, że będą następni?

– Księża czasami pytają mnie, jak sobie radzę. Inni traktują mnie pobłażliwie. Może władze kościelne pokuszą się o zorganizowanie diecezjalnego forum dziennych adoracji?

Dziękuję za uratowanie małżeństwa”, „Tu potrzymałam dar powołania”, „Jezus dał mi dziecko” – piszą ludzie w księdze wystawionej przed kaplicą adoracji. Czy to nie jest dostateczna zachęta?

– W księdze zawarte jest całe życie człowieka – z jego tajemnicami bolesnymi i radosnymi. Często są to wzruszające wyznania, jak na przykład świadectwo ojca, który prosi o uzdrowienie z raka, by mógł żyć dla swoich dzieci. I zostaje wysłuchany. To także dla nas, księży, ważne doświadczenie. Bo kiedy widzę kobietę, która bardzo ciężko pracuje i ma trudną sytuację rodzinną, jak dzień w dzień na klęczkach trwa przy monstrancji, to mam wyrzuty sumienia, że za mało się modlę.

___________________________
echochrystusakrola.info

poniedziałek, 12 marca 2012

Adoracja Najświętszego Sakramentu

ADORACJA



Godzina Adoracji, odprawionej dla uczczenia Mnie, utajonego w Najświętszym Sakramencie i dla oddania czci Matce Mojej, jest niewypowiedzianie radosna. Dusze to nabożeństwo praktykujące, są milsze dla Mnie niżeli Jan Apostoł, Mój ulubieniec, co na Ostatniej Wieczerzy położył głowę na Moim Sercu, by przeniknąć głębię Mojej miłości. Jan widział Mnie osobiście, nic dziwnego, że Mnie kochał i tulił się do Mnie. Dusze zaś Adorujące Mnie, zamkniętego w Cyborium, widzą tylko przybytek, gdzie mieszkam w postaciach sakramentalnych i słyszą tylko głos Mój wewnątrz duszy, a jednak wierzą, Że tu jestem żywy, że im wszystko dać mogę i miłują Mnie miłością wyższą..., przytulają się do stopni ołtarza Mojego z taką wiarą, jak Jan do Moich piersi i zatapiają się w głębi miłości Mojej - odchodzą stąd pocieszeni w smutkach, rozłzawieni z radości i umocnieni do wszelkich walk życiowych. Szczęśliwe te dusze... szczęśliwsze od Aniołów w Niebie... Ja też ich kocham więcej niż całe zastępy mieszkańców Nieba. Wytrwajcie w tym nabożeństwie, a ubogacę was cnotami przeciwnymi grzechom głównym. Dam wam moc do zwyciężania pokus wszelkich i cierpliwość do zniesienia wszelkich bied i prześladowań. Nabożeństwo adoracyjne rozkrzewiajcie w rodzinach i gdzie tylko możecie. Niech ono stanie się codzienną, żywotną potrzebą waszą. Obudziwszy się w nocy, przenieście się myślą do kościoła i odwiedźcie Mnie w świętym Tabernakulum, które Aniołowie we dnie i w nocy otaczają. W ciągu dnia, zajęci pracą, nie możecie pójść do kościoła. Idźcie tam myślą. Odwiedźcie Mnie. W drodze jesteście, spotkacie kościół, wstąpcie, jeśli otwarty. A jeśli zamknięty, wejdźcie tam myślą i serdeczny uczyńcie Mi pokłon. Odwiedźcie Mnie. Takie nawiedzenie każdy, nawet chory może spełnić. Gdy się to nabożeństwo rozpowszechni wśród wszystkich klas społeczeństwa w świecie, świat się odrodzi. Nastąpi braterstwo narodów, uświęcenie rodzin... Królestwo Boże zbliży się do was, o które prosicie (ale bez zastanowienia): "Przyjdź Królestwo Twoje!" W. MALCZEWSKA, Wizje, przepowiednie, upomnienia dotyczące Kościoła i Polski, opr. ks. A. Majewski, Wrocław 2005, s. 53-54
Nadesłał.Sławek
Bóg zapłać Sławku

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU MOŻE W NASZYM ŻYCIU WIELE ZDZIAŁAĆ
WYSTARCZY ZAUFAĆ BOGU! - Wicher Jezuska