sobota, 3 sierpnia 2019

Pan Jezus mówi 2019


wtorek, 5 listopada 2013

UWAŻAJCIE NA: HELLO KITTY I SPIDER MANA

Świadectwa:
1.Jacek, który jeździ na tirach, gdy zjechał z trasy do domu zauważył, że jego 6 letnia córeczka ma płytkę z Hello Kitty  a także lalkę z tym kotkiem; natychmiast kazał to wyrzucić, oczywiście nie obyło się bez bólu, zwłaszcza za lalką Zuzia płakała.
W nocy o godz. 2 obudziło go mocne duszenie, jakby go ktoś przygniatał, szarpał; zaczął się modlić, odmawiać egzorcyzmy, zanurzać we Krwi Pańskiej… walka trwał pół godziny. Potem ni to we snie ni na jawie zobaczył przed wejściem do pokoju Zuzi czarną postać, bez twarzy, wielkości córeczki,  bardzo silną, która chciała koniecznie wejść do jej pokoju… zaczął z tą postacią walczyć, egzorcyzmować, krzyczeć: szatanie, mocą Jezusa Chrystusa rozkazuję ci opuść ten dom!!! Postać zmieniała się, kilkakrotnie przedstawiała się jako Zuzia - jako opętana Zuzia, pełna siły i agresji….
Walka trwała 2 godziny… Jacek, gdy rano wstał, był mokry, natomiast Zuzia po przebudzeniu powiedziała, że jeszcze nigdy tak dobrze i smacznie nie spała, jak tej nocy…

2. Zosia poszła w odwiedziny do córki. 5 letni wnuczek mówi: babciu pobaw się ze mną! i wyjmuje jakąś  grę ze Spider Manem. Babcia mówi: nie będę się bawić w żadną grę, ani zabawę z zabijaniem. No babciu – mówi mały – ale wiesz, on zamienia się w pająka i ratuje ludzi! Tak, ratuje ludzi, ale innych zabija, czyż nie?! A jak naucza nasz Pan Jezus Chrystus? Nie wolno zabijać! – odpowiada babcia. Gdy potem weszła do pokoju wnuczka, zobaczyła mnóstwo gadżetów Spider Mana, i na biurku, i obok – cały strój, a nawet pościel! Przeraziła się tym widokiem i powiedziała córce co  o tym myśli , że trzeba to wszystko usunąć, bo będzie z dzieckiem  źle… ale córka nie dała wiary…
W nocy Zosia miała sen, że do jej pokoju przez okno wchodzi – jak duch -monstrum przypominające wyglądem Spider Mana; kieruje się do niej, aby ją zabić; w  niej narasta lęk i zaczyna uciekać; wpada do pokoju, gdzie akurat spał mąż i wie że, to demon, który teraz idzie, aby, ich oboje zabić; Zosia chce chronić męża, ale nie wie co  ma robić, bo potwór zbliża się  szybko do drzwi;
Przychodzi jej do głowy, że ma uczynić Znak Krzyża – żegnać i błogosławić; gdy to uczyniła, potwór rozpłynął się w powietrzu i znikł… Na drugi dzień, Zosia nie mogła się uspokoić,  była wstrząśnięta i przerażona tym nocnym koszmarem; opowiedziała go córce, ale ta dalej sprawą się nie przejęła…
Jednak za kilka dni zadzwoniła sama do Zosi i  z przerażeniem rzekła: mamo czy wiesz, co Paweł  mi powiedział? Że jak nie kupię mu kolejnej gry to się zabije!!!
Wtedy do córki dotarło, jak wielkim zagrożeniem dla dzieci, są wszystkie zabawki, gry i akcesoria Spider Mana; wszystko to  z domu natychmiast usunęła.

Akt Zawierzenia Maryi

Akt Zawierzenia Maryi, Jan Pawel II Maryjny
-szukam-
Kochani, to tylko przypomnienie I ostatni moment dla wąchających sie do przystąpienia do Aktu Zawierzenia Maryi:
Do Jezusa przez Maryje

 SEKRETARIAT FATIMSKI  JAN PAWEL II MARYJNY
Ten, którego wierni już nazywają Wielkim, ma swój sekret świętości, ma swą tajemnicę modlitw wysłuchiwanych, próśb spełnionych, ofiar przyjętych.
Jaki to sekret, jaka tajemnica? Odpowiedź jest prosta, a zarazem dla wielu trudna do przyjęcia.
Jan Paweł II Wielki to Jan Paweł II Maryjny.
Wystarczy wsłuchać się w słowa wypowiadane przez Jana Pawła II? Coś w nich jest, coś więcej niż zdania pełne piękna, mądrości i doskonałej teologii. Wypowiadał je człowiek, który wiedział więcej niż my, który nosił w sercu jakieś niezwykłe doświadczenie. A doświadczeniu temu na imię Maryja.
Wystarczy zacząć czytać? Słowa modlitw i rozważań papieskich nie mogą nie zaskakiwać. Akcent, jaki kładzie on w swych wypowiedziach, nie może nie zwrócić na siebie uwagi. Tak jak mówił Jan Paweł II, mówią mieszkańcy tylko jednego regionu świata: Nowej Jerozolimy, miasta przychodzącego od Boga, przyobleczonego jak oblubienica lśniąca w swe klejnoty (por. Ap 21,2). Mieszkają w nim rzesze świętych, zamieszkać ma w nim niebawem ?nowe pokolenie? zapowiedziane w proroczych słowach Siostry Łucji, wizjonerki z Fatimy, z Tuy i Pontevedry i z Coimbry.
A nazwa tego miasta Maryja.
Czy to ?nowe pokolenie?, które ma zetrzeć głowę węża, jest duchowym pokoleniem Jana Pawła II? Być może, jeśli pokolenie to odnajdzie największy skarb papieski.
A skarb ten ma na imię Maryja.
Sekret Jana Pawła II to Maryja.
Wszędzie widzimy znaki maryjne jego wielkiego pontyfikatu. Matka Boża była w jego herbie biskupim i papieskim, była w jego zawołaniu, była w ikonie jasnogórskiej w jego prywatnej kaplicy, czuwała w figurze fatimskiej przy łóżku. Była obecna w aktach zawierzenia wypowiadanych w każdej papieskiej pielgrzymce. Jej wspomnieniem kończył się każdy dokument pasterski Jana Pawła II. Od ?Totus Tuus? rozpoczyna się papieski testament.
Tak żyją tylko mieszkańcy Twierdzy Maryi.
Od oddania się Jej zaczynał on każdy dzień, poświęceniem się Jej znaczył każdą zapisywaną stronicę, zawierzał Jej każdą pielgrzymkę i każde spotkanie z drugim człowiekiem. Nie było posiłku, podczas którego nie padłoby Jej imię. Mówił o Niej wbrew głosom sprzeciwu ?mądrych?, którzy nie rozumieli, jak głowa Kościoła, autorytet świata, jeden z najjaśniejszych umysłów współczesnych może budować życie na niemodnej w kręgach racjonalistów tradycyjnej pobożności maryjnej.
A on szedł pod błękitnym sztandarem. Zawsze zwycięski. A zwycięstwo to miało imię Niepokalane Serce Maryi. Chciał swój sekret uczynić naszym osobistym. Pozostawił nam swój wielki Apel Maryjny. ?Idźcie ku Maryi. Idźcie z Maryją. Niech w waszych sercach rozbrzmiewa echo Jej fiat. (Loreto, 19 VI 1993) Czy on pierwszy nie szedł z dłonią włożoną w dłoń Matki Chrystusa? Czy jego serce nie biło rytmem słów maryjnego zawierzenia?"W Twoim wstawiennictwie pokładamy całą naszą ufność, ?o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!" (Watykan, 8 grudnia 1993) Czy nie jest to prawda, którą wielokrotnie potwierdzało jego życie? "Odnawiajcie w ciągu dnia waszą ufność i miłość, ażeby Maryja towarzyszyła wam w codziennym życiu". (Funcjal, 12 maja 1991) Czy nie ufał Jej bezgranicznie? Czy Maryja nie była z nim na co dzień? "Ci, którzy z pokolenia na pokolenie, w różnych narodach i ludach ziemi, przyjmują z wiarą tajemnicę Chrystusa, Słowa Wcielonego i Odkupiciela świata, nie tylko garną się z czcią i ufnością do Maryi jako Jego Matki, ale zarazem szukają w Jej wierze oparcia dla swojej wiary" (encyklika Redemtoris Mater, 27). Czyż nie tak było w życiu Papieża-Polaka? "Bez Maryi Ewangelia staje się bezcielesna i bezkształtna, przemienia się w ideologię, w duchowy racjonalizm" (Watykan, 8 września 1993). Czy te słowa nie trzeba odnieść do jego posługi papieskiej? Analizując ten wielki pontyfikat, a zapominając o Maryi, uczynimy z niego rzeczywistość fałszywą. Można by mnożyć cytaty? Ale wystarczy ich już temu, kto przeczuwa obecność maryjnego charyzmatu w życiu Papieża. Już ich mała garść pomaga przerzucić most między doświadczeniem Jana Pawła II i naszym. Wszak Ojciec Święty wyraźnie kreśli pod nimi wspólny mianownik i każdego z nas zaprasza do największej przygody chrześcijańskiego ducha.
Wiemy, jakie jest jej imię. To Maryja. Jego i nasza Matka, Przewodniczka i Opiekunka. Jego i nasze Ocalenie. Jego i nasza Ianua Coeli ? Brama Niebios. A także jego i nasza ?Jutrzenka lepszego jutra?.
A jego Madonna miała fatimski przydomek. Od 13 maja 1981 r. Od dnia zamachu.
 
AKT ZAWIERZENIA MARYI
TOTUS  TUUS - CAŁY TWÓJ MARYJO
5 listopada  br. rozpocznie  się 33-dniowe indywidualne przygotowanie do Doskonałego Poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg. Traktatu św. Ludwika Grignon de Monfort. Akt Zawierzenia Maryi odbędzie się w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia (niedziela) br. w Kościele pw. Świętej Trójcy w Chicago o godz. 4:00 pm. Spotkanie organizacyjne –3  listopada po Mszy św. o godz. 4:00pm. w Kościele Św. Trojcy.
Kardynał Andrzej Maria Deskur, wieloletni przyjaciel papieża Jana Pawła II, tak wypowiada się o akcie zawierzenia “Byłem zwolennikiem formuły całkowitego zawierzenia, które było rodzajem otwarcia konta bankowego, gdzie wszystkie zasługi są złożone w ręce Madonny, a ona wykorzystuje wszystkie zasługi, łaski, dziękczynienia w sposob najbardziej korzystny.To najlepszy interes jaki można zrobić. Ona jest cudownym zarządcą.Nigdy nie trzeba sie wahać w powierzeniu jej wszystkiego także godziny i sposobu śmierci.”
Informacje i materiały:
Danuta 773-791-3620 Chicago
Dorota 630-980-2283 Lombard

Dzieci ubrane w śmierć

Dzieci ubrane w śmierć

-szukam-
Powszechna moda na przedmioty odwołujące się do symboliki śmierci nie ominęła branży odzieżowej. Producenci ubrań proponują towary wpisujące się w nekro-estetykę. Niestety, znaczna część tej mody kierowana jest do dzieci
Kilkumiesięczne dziecko radośnie raczkuje w śpioszkach przyozdobionych… trupimi czaszkami. Na moją uwagę, czy aby taki motyw na śpioszkach jest odpowiedni dla dziecka, jego rodzice wzruszają ramionami: Przecież dziecko tego nie rozumie
Innym razem zwróciłem uwagę pewnej matce, czy ma świadomość, co oznacza napis Live 4 Death pod wizerunkiem kilkorga smutnych dzieci na bluzce jej dziecka. Przestraszona chyba po raz pierwszy przyjrzała się jej bliżej. Stwierdziła, że nigdy dotąd nie zastanawiała się nad tym, co oznaczają obrazki na bluzce, ale bluzkę obiecała wyrzucić. Niedawno na pewnym portalu społecznościowym pojawił się taki wpis: Moja siedmioletnia córka na urodziny otrzymała między innymi: torebkę „zombie”, pamiętnik z diamentową czaszką, pamiętnik z motywem „w trupy” i trupi budzik… Czy ludzie już w ogóle nie widzą, co kupują i zupełnie się nie zastanawiają komu…?
– Ja dostałam śpioszki w trupie czaszki dla noworodka i rajstopki z motywem trumien i krzyży dla trzylatki – odpowiedziała inna internautka.
Od dłuższego czasu zauważamy kontrowersyjne działania producentów odzieży polegające na umieszczaniu na dziecięcych ubrankach symboliki i motywów odwołujących się do kultury śmierci. Sklepy odzieżowe zalewają towary upstrzone motywami czaszek, śmierci, krwi, zabójstw, przemocy, satanizmu bądź subkultur związanych z kultem ciemności i śmierci. Zaskakują próby łączenia przestrzeni z dwóch diametralnie przeciwnych biegunów: przestrzeni dzieciństwa i śmierci; przestrzeni beztroski, radości i afirmacji rozwijającego się życia z przestrzenią cierpienia i umierania.
Okradanie z radości i nadziei
-szukam-

KOCHASZ JEZUSA - PROTESTUJ-POŚLIJ DALEJ

Nie czekaj - zaprotestuj - udostępnij - przyłącz się do nas!

Przykładowy list:

 Wyrażam swój stanowczy sprzeciw wobec użycia w ramach wystawy "BRITISH
 BRITISH POLISH POLISH: Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś" filmu
 Jacka Markiewicza "Adoracja" ("Adoracja Chrystusa"), który narusza moje
 uczucia religijne i w moim przekonaniu jest formą profanacji najważniejszego
 dla mnie znaku wiary jakim jest Krzyż. Żądam usunięcia tego filmu z wystawy.

 o całej sprawie tutaj:

 http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/73-kultura/4108-goly-facet-z-genitaliami-ociera-sie-o-figure-jezusa-czyli-centrum-sztuki-wspolczesnej-zdjecia

 Maile o dowolnej treści protestu wyrażającej nasz sprzeciw prosimy wysyłać
 pod następujące adresy:

 csw@csw.art.pl - mail do sekretariatu Dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej
 Zamek Ujazdowski,

 minister@mkidn.gov.pl - mail do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego

 NIE BĄDŹ BIERNY!

Panie Jezu - czy papież Franciszek pytał przede wszystkim Ciebie - BOGA naszego, czy zgadzasz się na takie zmiany?

Pan Jezus:
TAK - MOJE DROGIE DZIECI,
DLA WSZYSTKICH SŁOŃCE JEDNAKOWO ŚWIECI,
LECZ NIE WSZYSCY DOSTAPIĄ ZBAWIENIA WIECZNEGO
PRZEZ NIEZROZUMIENIE PRAWA BOŻEGO.
JAK WIDAĆ - FRANCISZEK, OBECNY PAPIEŻ,
CHCE ZJEDNOCZENIA W KOMUNII ŚWIĘTEJ I MÓWI: "TYLKO WIERZ".
A PRZECIEŻ OD TAKIEGO ZARZĄDZENIA,
BĘDĄ Z CZASEM DLA GRZESZNIKÓW DALSZE UDOGODNIENIA
DO POPEŁNIANIA GRZECHÓW NIECZYSTOŚCI
NA PODSTAWIE GRZECHÓW ZMYSŁOWOŚCI.
PAPIEŻ I PRZEWROTNI BISKUPI JEGO
BĘDĄ UKŁADAĆ DALSZE PRAWO AKCEPTOWANE PRZEZ NIEGO.
W PRAWIE, KTÓRE JA ZATWIERDZIŁEM
I Z TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ WAM WYŁOŻYŁEM
NIE MA ODSTĘPSTWA OD ZASAD DZIESIĘCIU PRZYKAZAŃ
I WY ŻYJECIE WEDŁUG ICH WSKAZAŃ.
OD WIELU WIEKÓW BÓG OJCIE CHCIAŁ TAK USTANOWIĆ
A FRANCISZEK CHCE WSZYSTKO PO SWOJEMU "ODNOWIĆ"
LEPIEJ NIECH PAPIEŻ POWRÓCI DO MSZY TRYDENCKIEJ
A ŁASK BOŻYCH BĘDIE WIĘCEJ.
W JĘZYKU OJCZYSTYM ZE WSTAWKAMI ŁACIŃSKIMI
A WZÓR NIECH BIERZE OD PIO Z PIETRECELINY.
CO JA SŁYSZĘ - CHCE UGODY Z INNYMI RELIGIAMI?
A WTEDY POD CZYIMI WARUNKAMI?
JEDNA, JEDYNA RELIGIA WINNA BYĆ NA ŚWIECIE --
KATOLICKA Z JEZUSEM CHRYSTUSEM W CENTRUM NA WASZEJ PLANECIE.
NIE MA JEZUSA PRAWOSŁAWNEGO I LUTERANA
JEST JEDEN NA ZIEMI I DLATEGO JEST WIELKA MOJA RANA.
BAWIĄ SIĘ JEZUSEM - BOGIEM I WŁADCĄ ZIEMI
I DLATEGO WSZYSCY SĄ PODZIELENI
NIESTETY - KAŻDY UMRZEĆ MUSI
I W TYM MOMENCIE SUMIENIE GO "OCUCI"
DO WSZYSTKICH MÓWIĘ TO SAMO
ZAWRÓĆCIE TERAZ, BO PRZY SPOTKANIU ZE MNĄ BĘDZIE "BOLAŁO"
JEDEN JEST BÓG OJCIEC WSZECHMOGĄCY.
JEDEN JEST JEZUS CHRYSTUS - BOGA REPREZENTUJĄCY.
JEDEN JEST DUCH ŚWIETY,
DZIEKI KTÓREMU ŚWIAT JEST ROZPOCZĘTY.
JEDEN JEST SĘDZIA SPRAWIEDLIWY NA SĄDZIE,
A KTO ŻYJE WEDŁUG PRAW JEGO - NIEBO POSIĄDZIE".
​Watykan konsultuje się z biskupami ws. rozwiedzionych i wolnych związków

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/religia/news-watykan-konsultuje-sie-z-biskupami-ws-rozwiedzionych-i-wolny,nId,1051725#resetId?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
​Watykan konsultuje się z biskupami ws. rozwiedzionych i wolnych związków

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/religia/news-watykan-konsultuje-sie-z-biskupami-ws-rozwiedzionych-i-wolny,nId,1051725#resetId?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                           ​Watykan konsultuje się z biskupami ws. rozwiedzionych i wolnych związków
Watykan rozesłał do biskupów na całym świecie dokument z 38 pytaniami w sprawie wolnych związków, także homoseksualnych, i osób rozwiedzionych. Ankieta ta stanowi - wyjaśnił włoski portal Vatican Insider- etap przygotowań do synodu biskupów na temat rodziny.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/religia/news-watykan-konsultuje-sie-z-biskupami-ws-rozwiedzionych-i-wolny,nId,1051725#resetId?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Watykan rozesłał do biskupów na całym świecie dokument z 38 pytaniami w sprawie wolnych związków, także homoseksualnych, i osób rozwiedzionych. Ankieta ta stanowi - wyjaśnił włoski portal Vatican Insider- etap przygotowań do synodu biskupów na temat rodziny.
 -szukam-
Przed nadzwyczajnym synodem zwołanym przez papieża Franciszka na październik 2014 roku Watykan postanowił przeanalizować głębokie zmiany, do jakich doszło w rodzinach na świecie, które zwłaszcza na Zachodzie zmieniły ich oblicze, i w ten sposób przygotować temat dyskusji. Synod według części obserwatorów mógłby doprowadzić do otwarcia Kościoła na przykład wobec osób rozwiedzionych, które zawarły nowe związki i z tego powodu właśnie mają zakaz przystępowania do komunii. Portal dziennika "La Stampa" poinformował, że biskupów zapytano między innymi o to, czy wierzący rozwodnicy są świadomi "nieregularności" swej sytuacji, czy czują się zepchnięci na margines i czy cierpią z powodu niemożliwości otrzymania sakramentów.
Papież postanowił, jak się podkreśla, skonsultować się w tych delikatnych kwestiach z lokalnymi kościołami.


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/religia/news-watykan-konsultuje-sie-z-biskupami-ws-rozwiedzionych-i-wolny,nId,1051725#resetId?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox&utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Przed nadzwyczajnym synodem zwołanym przez papieża Franciszka na październik 2014 roku Watykan postanowił przeanalizować głębokie zmiany, do jakich doszło w rodzinach na świecie, które zwłaszcza na Zachodzie zmieniły ich oblicze, i w ten sposób przygotować temat dyskusji. Synod według części obserwatorów mógłby doprowadzić do otwarcia Kościoła na przykład wobec osób rozwiedzionych, które zawarły nowe związki i z tego powodu właśnie mają zakaz przystępowania do komunii. Portal dziennika "La Stampa" poinformował, że biskupów zapytano między innymi o to, czy wierzący rozwodnicy są świadomi "nieregularności" swej sytuacji, czy czują się zepchnięci na margines i czy cierpią z powodu niemożliwości otrzymania sakramentów.
Papież postanowił, jak się podkreśla, skonsultować się w tych delikatnych kwestiach z lokalnymi kościołami.
-szukam-
Karta illuminatów

Jedna z kart illuminatów. Człowiek w szatach papieża. Spod maski wyziera prawdziwe oblicze. Na mitrze symbole masońskie. Za mitrą promienie słońca, symbolu na fladze Argentyny.
 -szukam-
-szukam-
Ankieta w sprawie nauczania Kościoła powoduje zamieszanie!
Nauczanie Kościoła jest niezmienne. A papież czy nawet Kościół nie mają władzy nad doktryną i prawem naturalnym. Ale niestety ankiety w sprawie nauczania Kościoła, i to firmowane przez Stolicę Apostolską będą siały zamieszanie wśród wiernych i powodowały odstępstwo.  Ankieta dotycząca doktryny małżeńskiej, nauczania Kościoła w sprawie prawa naturalnego, to jeden z gorszych pomysłów, na jaki mogli wpaść przygotowujący Synod. I to niezależnie od tego, że część z pytań jest jak najbardziej sensowych (na przykład to dotyczące tego, jak skłonić katolików do otwartości na dar życia). A powód jest niezmiernie prosty. Otóż tego typu przekaz, do tego odpowiednio okrojony przez media, buduje w wiernych fałszywe przekonanie, że w sprawie rozwodów czy antykoncepcji cokolwiek w Kościele może się zmienić, że może ten papież albo jego następca uzna, że można żyć w cudzołóstwie, że związki jednopłciowe są OK, i że Kościół wreszcie zaakceptuje pigułki.
 Nic takiego stać się oczywiście nie może. „To, co było prawdą wczoraj, pozostaje nią i dzisiaj. Prawda wyrażona w Humanae vitae jest niezmienna. Co więcej właśnie w świetle nowych odkryć naukowych zawarte w niej nauczanie staje się bardziej aktualne i skłania do refleksji nad jej aktualną treścią” - podkreśla Benedykt XVI. A Paweł VI zaznaczał, że Kościół nie ma władzy nad prawem naturalnym i ewangelicznym. „... Kościół nie jest twórcą obydwu tych praw , dlatego nie może być też ich sędzią, lecz jedynie stróżem i tłumaczem. Nie wolno mu więc nigdy ogłaszać za dozwolone tego, co w rzeczywistości jest niedozwolone” - podkreślał papież w encyklice „Humanae vitae”. (...) -szukam-
ZNALEZIONE W KOMENTARZACH
"Jezus nie przeprowadzał ankiet, ani badań opinii publicznej! Raz jedyny zapytał: "A wy, za kogo mnie uważacie?" (Mt 13,15) Pytanie nie straciło na aktualności, a nawet, brzmi z jeszcze większą mocą!"

'' Mnie zastanawia jeszcze jedno: jeśli Kościół zaczyna troszczyć się o aktualne samopoczucie wiernych, zamiast o ich zbawienie - to jest to BARDZO dziwne.W grzechu - człowiek źle się czuje i to jest normalne, więcej - to jest nawet pożądane, bo może zmobilizować go do porzucenia grzechu.Kościół powinien nauczać, a nie pochylać się nad złym samopoczuciem grzesznika (no chyba, żeby powiedzieć mu, że jeśli grzech porzuci - samopoczucie poprawi mu się znacząco)."
"Rozpoczął się marsz ku zagładzie ...a wszystko to w radosnych pląsach anty-chrześcijańskiej cywilizacji. Czy fałszywy prorok może preferować PRAWE NAUCZANIE?"
NOWY PASTORAŁ PAPIEŻA FRANCISZKA

W przedd
zień wizyty papieża Franciszka z Asyżu został wzbogacony przez zdarzenie, że widział główny Goldlake. W Casa Santa Marta w Rzymie, 03 października 2013 rodzina Franco i Giuseppe Colaiacovo i innymi przedstawicielami Goldlake, ofiarowali Ojcu Świętemu papieski pastorał wykonany z materiałów, w tym srebra, z Hondurasu i inspirowane przez kardynała Rodriguez Maradiaga Mistrza Maurizio Lauri. (Przepraszam za googlowe tłumaczenie, ale włoskiego to słabiuchno)

-szukam-
-szukam-

Nowy pastorał FP

Nowy pastorał podarowany FP 03.10.2013 r.
-szukam-
Chrystus ma oplecione nogi przez węża, jego ręce nie są przybite do krzyża, cała postać Chrystusa sprawia wrażenie jakby z przerażeniem zatapiał się w płomieniach. A teraz najmocniejsze:

-szukam-
-szukam-

środa, 2 października 2013

ZNALEZIONE W KOMENTARZACH

Bardzo trudno było mi się pogodzić z tym, że nowy pasterz Kościoła św. wita się z wiernymi niepobożnemu ,, dobry wieczór ”. Kto jak kto ale namiestnik Chrystusa na ziemi jest w mojej opinii w ciągłej łączności z Bogiem i powinien powitać zgromadzony lud ” Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Całe to ubóstwo na pokaz to wg mnie jest tylko zabieganiem o względy tego świata i pomniejszeniem roli Kościoła. Pamiętamy, że Bł. Jan Paweł II nie posiadał nic i się tym nie chełpił przed światem.
Kontrowersyjny krzyż gdzie w mojej ocenie skrzyżowane ręce na piersi wyglądają jak skrzyżowane piszczele a gołąbek równie dobrze może być głową sowy.
Pan Jezus stał się ,, grzechem” co też jest kłamstwem. Pan Jezus urodził się bez grzechu pierworodnego jako ofiara całopalna, Baranek Boży który przyszedł zgładzić grzechy tego świata.
Każda wypowiedź jest kontrowersyjna, gdzie można interpretować w dowolny sposób. A mowa wasza niech będzie tak tak, nie, nie a co ponad to to od diabła pochodzi.
Do tego dochodzi nie klękanie przed Najświętszym sakramentem w czasie modlitw o pokój, msza w bikini na plaży w Rio, piłka plażowa przy tabernakulum, umycie nóg muzułmance i można by mnożyć przykłady. Czy to wszystko nie jest dziwne? Te kilka przykładów wprowadzają u mnie lęk.
Nie jestem żadnym teologiem, miewam często upadki, najczęściej związane z pożyciem małżeńskim i zacząłem przeszukiwać sieć w poszukiwaniu usprawiedliwienia dla swoich czynów no i trafiłem na stronę ojca Knotza. Byłem nią zachwycony bo spełniła moje oczekiwania wobec moich zachcianek. Podaję ten przykład bo odnoszę wrażenie , że nauczanie obecnej głowy Kościoła św. Franciszka jest odbierana podobnie przez różne grupy ” grzeszników “. Moje otrzeźwienie przyszło bardzo szybko gdy przeczytałem orędzie MBM w którym stało, że do każdego grzechu będzie dane usprawiedliwienie na ziemi lecz w oczach Boga nadal jest to grzech. I mnie momentalnie oświeciło, dzisiaj nie mam tego problemu.
Mòdlmy się za Franciszka i papieża Benedykta XVI.

Nie tylko orędzia MBM mówią, że ojciec Knotz jest w błędzie ale też Pismo św.
Mt5,27 Słyszeliście, że
powiedziano: Nie cudzołóż!
28 A Ja wam powiadam:
Każdy, kto pożądliwie
patrzy na kobietę, już się w
swoim sercu dopuścił z nią
cudzołóstwa.

29Jeśli
więc prawe twoje oko jest
ci powodem do grzechu,
wyłup je i odrzuć od siebie.
Lepiej bowiem jest dla
ciebie, gdy zginie jeden z
twoich członków, niż żeby
całe twoje ciało miało być
wrzucone do piekła. 30
jeśli prawa twoja ręka jest
ci powodem do grzechu,
odetnij ją i odrzuć od
siebie. Lepiej bowiem jest
dla ciebie, gdy zginie jeden
z twoich członków, niż
żeby całe twoje ciało miało
iść do piekła.
31 Powiedziano też: Jeśli
kto chce oddalić swoją
żonę, niech jej da list
rozwodowy. 32 A ja wam
powiadam: Każdy, kto
oddala swoją żonę – poza
wypadkiem nierządu -
naraża ją na cudzołóstwo; a
kto by oddaloną wziął za
żonę, dopuszcza się
cudzołóstwa13.

wtorek, 1 października 2013

Ks. Michał Misiak: w jednym zkościołów wŁodzi odbył się obrzęd mianowania nowychradiestetów ibioenergoterapeutów…

Ks. Michał Misiak:

 

Dziś przeżyłem smutne doświadczenie. Ujrzałem zielone światło dla okultyzmu w łonie mojego Kościoła. To rana dla Jezusa. W jednym z kościołów odbył się obrzęd mianowania nowych radiestetów i bioenergoterapeutów.
W czasie kazania padły słowa, że za każdym uzdrowieniem stoi Bóg. A właśnie problem jest w tym, że i demony mogą doprowadzać do polepszenia zdrowia czy cudownego uzdrowienia..
Modlę się o …odwagę i czujność dla naszych przełożonych i o łaskę przylgnięcia do osobowej Prawdy dla tych, którzy ciałem byli dziś na tej Mszy.
Ps. Dziękuję za wasze modlitwy, Duch Święty pomógł mi w rozmowie z kaznodzieją po tej uroczystości i z panem prezesem z pierścieniem Atlantów na złożonych dłoniach… ..Czekam na realizowanie nauczania Franciszka w Kościele łódzkim. Kocham Kościół i współcierpię.
Wcześniej ks. Michał pisał tak:
Szatan się uwiarygadnia przebywając w kościele… Bardzo pilnie proszę o modlitewny szturm do Miłosiernego Boga!!! Za 15 min, o 16.00, w jednym z łódzkich kościołów odbędzie się Msza ze ślubowaniem dla nowicjuszy radiestezji i bioenergoterapii

Za: https://www.facebook.com/profile.php?id=1680768697&hc_location=stream

==================================================================================



W Kościele łódzkim temat Związku Bioenergoterapeutów jest tematem tabu. Kilka lat temu pozwolono im i poświęcono sztandar na który ślubują, mają swojego duszpasterza, korzystają z kościołów na swoje ceremonie… Zdecydowałem się na ukazanie… tego zła na facebooku, jako wyraz zwyczajnej pasterskiej walki o dusze, by przez ignorancję wierni nie wchodzili na drogę do piekła.. i jako wyraz mojej bezsilności.. Dzwoniłem do Kurii, rozmawiałem z przełożonymi.. Na spowiedziach furtkowych mamy jako kapłani dziesiątki przypadków zniewoleń i opętań po spotkaniach z bioenergoterapeutami. Oni nie leczą bezosobową energią lecz osobową siłą.. Proszę jeszcze raz o modlitwę i przeczytanie tego świadectwa:
Uwaga! Bioenergoterapia!
Wychodzący po Mszy św. z kościoła Robert dostrzegł za ławkami znieruchomiałą sylwetkę dziewczyny. Z rękami zwieszonymi wzdłuż ciała, przypominała niezręcznie ustawionego manekina o gipsowej zakurzonej twarzy z zastygłym na niej wyrazem czegoś nieokreślonego. Spojrzenie szarych oczu, z których umknął wszelki wyraz, utkwione było w jakimś punkcie nieskończoności. Rozpoznał znajome rysy. Przystanął. Chciał krzyknąć: “Żaneto! Żaneetooo! Uciekaj!” Ale ludzki potok porwał go z sobą; wargi pozostały nieme, a nogi uniosły go dalej…
Zaledwie kilka tygodni wcześniej Robert rozmawiał z Żanetą o swoich wątpliwościach, które zrodziły się już na pierwszych zajęciach kursu bioenergoterapii, prowadzonego przez dwóch wąsaczy w ramach Stowarzyszenia Koegzystencji, Ekologii, Radiestezji i Nauki. Wkrótce okazało się, że tylko nazwa i statut miały związek z ekologią oraz nauką, stanowiąc doskonały parawan dwutorowej działalności. Pierwszy tor – to proceder “uzdrawiania” przynoszący bioenergoterapeutom niezłe zyski, drugi – to oficjalnie prowadzony kurs radiestezji oraz różnych form medycyny niekonwencjonalnej. Niektóre z tych form, jak się po pewnym czasie okazało, miały wiele wspólnego z okultyzmem. Nawet więcej – wszystko. Kolejne zajęcia dostarczały nowych zastrzeżeń wobec czegoś, co wymykało się ludzkiemu poznaniu, a co było jednak nie do zaakceptowania dla człowieka z Odnowy w Duchu Świętym. Kilka osób z grupy modlitewnej (łącznie z ich opiekunem w sutannie) uczestniczyło w tym kursie poznając tajniki wiedzy mającej, jak się później okazało, niewiele wspólnego z Chrystusem. Bioenergoterapeuta – co ciekawe – był jakby poza podejrzeniami; codziennie uczestniczył w porannej Mszy św., ale Robert, który otarł się o ruch New Agę, dostrzegał coraz więcej sprzeczności w pozornie “chrześcijańskiej” działalności wąsaczy i ich “stowarzyszenia”. Podzielił się swoimi wątpliwościami z Żanetą, ostrzegając ją przed nadmierną ufnością wobec “nauczycieli”, ale po tej rozmowie zaczęła go unikać. Wkrótce Robert wziął udział w III Ogólnopolskim Kongresie Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze. Ponad sto tysięcy pielgrzymów, spotkanie z o. Ricardo, świadectwo niezwykłych uzdrowień (a zwłaszcza widziany z bliska człowiek, który zostawił swój wózek inwalidzki i zdumiony szedł powoli o własnych siłach, aby złożyć świadectwo wszechmocy Boga), a także modlitwy kapłana nad chorymi – wszystko to wywarło niezatarte wrażenie na Robercie. Zobaczył, jak uzdrawia Jezus Zmartwychwstały. Razem ze wszystkimi wołał: “Jezus żyje!” Po powrocie z Częstochowy odszedł z grupy “terapeutycznej”, Żanetą w niej pozostała. Minął rok od czasu, kiedy japo raz ostatni widział. Aż tu nagle pojawiła się spokojna, radosna, jakże odmieniona. Oto siedzi przed nim i – tego jest zupełnie pewien – dziwny jej letarg jest już czasem bezpowrotnie minionym. Opowiada z przejęciem: “Byłam w Medjugorie i tam Pan mnie dotknął. Zobaczyłam kapłana, który modlił się nad chorym człowiekiem, którego Jezus uzdrowił. Zastanawiałam się, dlaczego tylko modli się nad nim, a nie używa energii, jak znani nam bioenergoterapeuci i wtedy zrozumiałam prawdę. W moim sercu coś zaskoczyło. Pan dał mi zrozumienie, że mam przestać się tym zajmować”. Żanetą po powrocie do kraju rozstała się z bioenergoterapeutami, chociaż nie przyszło jej to łatwo; dwa lata była z tymi ludźmi, subtelnie izolowana od wpływu osób spoza grupy. Nagle została sama z całym bagażem kryzysów i wątpliwości, bez żadnych przyjaźni. “Pewnego dnia jadąc autobusem – kontynuuje relację – poczułam, że mam jechać na rekolekcje. Tam poznałam kapłana, który zaczął mnie prowadzić. Tłumaczył mi, że bioenergoterapia jest złą rzeczą. Z początku jeszcze buntowałam się, nie potrafiłam zaakceptować prawdy, którą mi Bóg ukazywał. Wtedy zaczęły się różne kryzysy, takie mocne uderzenia, że nie potrafiłam tego udźwignąć. Nie tylko napięcia psychiczne, ale występowały jakieś dziwne dreszcze… Modlili się za mnie ludzie z Odnowy w Duchu Świętym”. Leży przede mną list kapucyna, o. Ksawerego, potwierdzający świadectwo Żanety i ubogacający je: “Rozpoczęły się manifestacje Złego Ducha. W czasie modlitwy wstawienniczej Żanetą dusiła się, trzęsła, wykrzywiała twarz. Objawy te nasilały się w momencie używania egzorcyzmu prostego. Było nad nią kilka takich modlitw. Równocześnie nasilała się konfrontacja duchowa…”Po namaszczeniu chorych jakaś nagła choroba przykuła ją do łóżka; temperatura, zawroty głowy, szczególnie złe samopoczucie. Kiedy stan zdrowia trochę się poprawił, poszła do kościoła… i nie mogła wejść do niego.” Nasuwały się różne wątpliwości – mówi Żanetą nie precyzując ich rodzaju. – Odczuwałam również coś takiego, jakbym miała wyjść z ciała i… i chciało mi się wymiotować, i miałam dreszcze. Nie wiedziałam, co się dzieje.” Żanetą mówi z trudem, pokonując jakieś wewnętrzne opory: “Psychicznie nie mogłam tego w ogóle opanować. Było to dla mnie trudne i kiedy weszłam do kościoła, to zaraz coś mnie cofało; moje nogi odmawiały posłuszeństwa. Nie wiem. Po prostu trudno mi to określić. Sama byłam zdziwiona, że tak się ze mną dzieje… Jeszcze był taki przypadek, że kiedy chciałam zamoczyć dłoń w wodzie święconej, żeby się przeżegnać, poczułam silny niepokój…””Żaneta – pisze o. Ksawery – nie mogła chodzić na Msze św. Kiedy szła do Komunii, robiło się jej słabo, na “Credo” coś ją dusiło, nie mogła wypowiedzieć imienia Jezusa w takich momentach. Kiedy wzięła przypadkowo do ręki kropidło (metalowe z wodą święconą) doznała duszności…”Relacja o. Ksawerego, który uważnie obserwował Żanetę i badał jej reakcje, powinna skłonić nawet ludzi wiary do głębokich przemyśleń. A przecież były to tylko pewne oznaki, w większości widoczne na zewnątrz, natomiast świat udręki i strachu, niezwykłych doznań, rozpoczynał się kiedy gasły ostatnie promyki dnia. “W nocy chciałam zasnąć – wspomina Żaneta wyciszonym, lecz spokojnym głosem – i… nie mogłam. Nie mogłam spać dlatego, że coś do mnie podchodziło, dotykało mego ciała, jak również słyszałam różne głosy, a także głos bioenergoterapeuty: Dlaczego ty mi to robisz…? Później, po modlitwach wstawienniczych, były takie ataki: Wracaj do domu, to ci nie pomoże. Po co tutaj jesteś, lepiej, żebyś spakowała się i pojechała… Nie mogłam jednak tego zrobić. Czułam, że toczy się we mnie walka, i to taka walka, nad którą nie potrafiłam zapanować, ale wiedziałam też, że jest jeszcze ktoś, kto o mnie walczy”. Oddajmy znowu głos o. Ksaweremu: “Ponieważ ataki się nasilały, a objawy nie ustępowały, czy raczej ustępowały na krótki czas po modlitwie, udałem się z Żaneta do bardziej doświadczonych w tej dziedzinie osób…”Scenerię oczekiwanego starcia za Złym Duchem mogę sobie wyobrazić. W ciszy opustoszałego kościoła, grupa skupionych ludzi z Odnowy w Duchu Świętym, animatorzy, ksiądz. I Żaneta. Niespokojna, lecz ufna, bo zawierzyła Wszechmogącemu. “Gdy wyrzekłam się bioenergoterapii – wspomina skupiona Żaneta – i wszystkich rzeczy z tym związanych, wystąpiły silne dreszcze, a nawet zaczęło mną rzucać. Po pewnym czasie straciłam przytomność, ale byłam świadoma, że Jezus przychodzi, że dotyka mnie zamykając otwarte czakrany i przerywając wszystko, co było związane z bioenergoterapią. Kiedy odzyskałam świadomość, czułam, że Jezus jest ze mną, ponieważ ogarnął mnie wielki spokój i pamiętam, że nie chciało mi się nic robić; po prostu leżałam na podłodze i chciałam tak leżeć. Było dla mnie niewytłumaczalne, że Pan przyszedł i dotknął mojego serca, że uwolnił mnie od tej zmory”. Żaneta mówi coraz szybciej, jakby obrazy tłoczyły się w jej pamięci. “No i wtedy dostałam do ręki Pismo święte i powiedziano mi, że nigdzie indziej prawdy nie znajdę, że mam się kierować Pismem świętym. To było takie zakończenie i chciałam Panu podziękować za to, co dla mnie zrobił, ponieważ wiem teraz, że On jest Prawdą i uwalnia każdego człowieka, który tego chce, który chce przyjąć Jezusa”. Można byłoby spuentować ten krótki reportaż mówiąc o miłosierdziu Chrystusa. Można byłoby pogratulować tej młodej kobiecie przyszłej drogi; pragnie bowiem poświęcić się ewangelizacji… Można byłoby, gdyby nie fakt, że Żaneta to zaledwie jedna z setek tysięcy zagrożonych osób. To zagrożenie w chwili obecnej jest rzeczywistością potęgującą się – dosłownie – z każdym dniem. Bioenergoterapeuci, o których mowa, znakomicie prosperują rozbudowując swoje punkty usługowe. Robert dalej widuje ich w kościele, jeżdżą nawet do Medjugorie, buszują po różnych placówkach usługowych, Urzędzie Miejskim…Nikt z rozmówców Roberta nie wierzy, że kontakt z energią “uzdrawiaczy” może być groźny. Ostatni fragment listu o. Ksawerego wyjawia, że Żaneta wpadła w niewidoczne i misternie tkane sidła, a pętla uzależnienia zaciskała się coraz mocniej na niej fizycznie i psychicznie. Czy oddziaływał na jej świadomość i podświadomość dobrodusznie wyglądający przywódca sekty? Jakie znaczenie miały takie drobiazgi, jak hipnoza, akupresura, bioenergoterapia, naenergetyzowana żywność, joga, otwarte (na Złe Duchy) czakrany…? Rok temu było w Polsce ponad pięć tysięcy bioenergoterapeutów. Dziś jest pięćdziesiąt tysięcy, a z każdym miesiącem przybywa ich coraz więcej. Organizowane są tygodniowe kursy, po których otrzymuje się dyplom terapeuty, przepraszam: “bioenergoterapeuty”. Mam ulotkę przyniesioną przez żonę z supersamu (setki ludzi ją dostawało!). Ulotka jest tak spreparowana, że gdybym nie znał historii Żanety, pewnie podskoczyłbym z radości; po TYGODNIU kursu będę leczył raki i kręgosłupy, i rozum, i wszystko inne. Będę pomagał ludziom! Wszystkim, którzy się zgłoszą i dadzą stówę albo dwie. Nie dajmy się zwariować… Nikt nie prowadzi statystyk, ilu ludzi, którzy przeszli przez ręce “uzdrowicieli”, zapada potem na znacznie cięższe komplikacje, lub… staje się pensjonariuszami zakładów psychiatrycznych. Ten połów naiwnych na wielką skalę dopiero się w Polsce rozpoczyna. Jeśli kiedykolwiek zechcemy skorzystać z usług “uzdrawiaczy” przeróżnego pochodzenia lub rozpocząć kurs bioenergoterapii, wspomnijmy na świadectwo Żanety i wielu innych. Są bowiem energie, o których nic nie wiemy, są też fałszywi prorocy, którym nadmiernie ufamy, a których nawet krótkotrwałe oddziaływanie na nasz organizm i specjalna “obróbka” mózgu powoduje tak wielkie zniewolenie, że żadne światło Prawdy nie dociera już później do świadomości. W straszliwej zawierusze zła, przewalającego się przez nasz kraj, trzymajmy się oburącz Pana Jezusa, abyśmy nie stracili Go nigdy z oczu serca. Tylko On jest prawdziwym Panem, Mistrzem, Zbawicielem.
Ryszard Jęczalik Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-8/1999 – http://adonai.pl/zagrozenia/?id=19


KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

poniedziałek, 30 września 2013

POLECAM ! ! !--- Msza Święta trydencka:dossier--- KS- JACEK BAŁEMBA

http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2013/09/20/msza-swieta-trydencka-dossier/
20 piątek wrz 2013
Najpiękniejsza po tej stronie Nieba.
(o. Frederick William Faber
o liturgii Mszy Świętej Wszechczasów)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nikt i nic nie może nas zwolnić od zaszczytnej i podstawowej kwestii: uczciwego ustosunkowania się do Prawdy.
Dobrze będzie mieć do dyspozycji podręczny zestaw wiarygodnych materiałów odnoszących się do najdoskonalszego aktu kultu Kościoła rzymskokatolickiego, czyli do Mszy Świętej trydenckiej.
Stopniowe i dokładne wczytywanie się w teksty pozwoli nam pełniej poznać niezgłębione bogactwa Mszy Świętej i lepiej w niej uczestniczyć. Zachęcajmy także życzliwie inne osoby do rzetelnego zapoznawania się z tą szlachetną katolicką tematyką.
Jesteśmy w samym centrum wiary katolickiej lex credendi i jej najpełniejszego wyrazu lex orandi. Sprawy wieczne, a zatem zawsze aktualne.
missale-romanum-red
Missale Romanum PDF
Najczęściej stosowane nazwy:
Missa, Msza, Msza Święta, Msza trydencka, Msza Święta trydencka, Msza Święta Wszechczasów, Msza święta w tradycyjnym (klasycznym) rycie rzymskim, Msza w rycie klasycznym, Msza Święta w rycie klasycznym, tradycyjna Msza łacińska, Msza Piusa V, usus antiquior, nadzwyczajna forma (forma extraordinaria) rytu rzymskiego.
Najpierw podręczny zestaw linków do materiałów, które dają nam dostęp do fundamentalnych informacji o Mszy Świętej. Wykaz zawiera pełne informacje – autora, tytuł, miejsce i datę:
Św. Pius V, bulla Quo primum tempore, Rzym 14.07.1570.
Kard. Alfredo Ottaviani, Kard. Antonio Bacci, Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae, Rzym 25.09.1969.
Kard. Alfons Maria Stickler SDB, Teologiczna atrakcyjność Mszy Trydenckiej, Nowy Jork 09.05.1995 (tekst i audio).
Benedykt XVI, motu proprio Summorum Pontificum, Rzym 7.07.2007.
Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji publikacji listu apostolskiego motu proprio Summorum Pontificum, Rzym 7.07.2007.
Papieska Komisja Ecclesia Dei, instrukcja Universae Ecclesiae, Rzym 30.04.2011.
Poniżej przytaczam wybrane cytaty z powyżej prezentowanych dokumentów i opracowań (w tej samej kolejności):
„Na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy świętej w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy świętej w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną” (Św. Pius V, bulla Quo primum tempore).
„Dlatego też błagamy gorąco Waszą Świątobliwość – w chwili, gdy czystość Wiary i jedność Kościoła narażone są przez tak okrutne rozdarcia i rosnące niebezpieczeństwa, które codziennie znajdują odgłos w zasmuconych słowach Ojca nas wszystkich – abyś zechciał nie pozbawiać nas możliwości uciekania się do nieskazitelnego i obfitującego w łaski Mszału św. Piusa V, tak otwarcie sławionego przez Waszą Świątobliwość i tak głęboko ukochanego i otaczanego czcią przez cały świat katolicki” (Kard. Alfredo Ottaviani, Kard. Antonio Bacci, Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae).
„Podsumowując nasze rozważania, możemy powiedzieć, że teologiczna atrakcyjność Mszy trydenckiej pozostaje w związku z teologiczną niepoprawnością Mszy posoborowej. Z tego powodu katolik przywiązany do tradycji teologicznej powinien w dalszym ciągu – w duchu posłuszeństwa prawowitym przełożonym – wyrażać uprawnione pragnienie i duchową preferencję dla Mszy trydenckiej” (Kard. Alfons Maria Stickler SDB, Teologiczna atrakcyjność Mszy Trydenckiej).
„Art. 1 (…) Jest przeto dozwolone odprawiać Ofiarę Mszy zgodnie z edycją typiczną Mszału Rzymskiego ogłoszoną przez bł. Jana XXIII w 1962 i nigdy nie odwołaną, jako nadzwyczajną formą Liturgii Kościoła. Zasady użycia tego Mszału przedstawione we wcześniejszych dokumentach Quattuor abhinc annis i Ecclesia Dei, zostają zastąpione na następujące:
Art. 2. W Mszach odprawianych bez udziału ludu, każdy ksiądz katolicki obrządku łacińskiego, diecezjalny czy zakonny, może używać Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez bł. Jana XXIII w 1962, lub Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez Pawła VI w 1970, i może to robić każdego dnia z wyjątkiem Triduum Wielkanocnego. Dla takiego odprawiania, przy użyciu któregokolwiek z Mszałów, ksiądz nie potrzebuje żadnej zgody Stolicy Świętej ani Ordynariusza (…).
Art. 4. W Mszach odprawianych zgodnie z przepisami art. 2 mogą uczestniczyć z własnej woli – zachowując wszystkie normy prawne – wierni, którzy wyrażą taką chęć” (Benedykt XVI, motu proprio Summorum Pontificum).
„Zaraz po Soborze zakładano, że zapotrzebowanie na Mszał z roku 1962 ograniczy się do starszego pokolenia, które w tej formie liturgii wyrosło. W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii (…).
To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła, i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce” (Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji publikacji listu apostolskiego motu proprio Summorum Pontificum).
„17. § 1. W podejmowaniu decyzji w poszczególnych przypadkach, proboszcz bądź rektor czy kapłan odpowiedzialny za kościół winni kierować się roztropnością, duszpasterską gorliwością i duchem wielkodusznego otwarcia” (Papieska Komisja Ecclesia Dei, instrukcja Universae Ecclesiae).
Jeżeli kiedykolwiek stanęlibyśmy wobec dylematu, w jakiej Mszy uczestniczyć – czy we Mszy św. Piusa V, czy we Mszy Pawła VI – potraktujmy to jako dylemat pozorny. Msza Święta trydencka jest w pełni katolicka i integralnie wyraża, fundamentalną dla katolickiego rozumienia Mszy, teologię Ofiary. Jest wolna od błędu. Zdrowy owoc katolickiej niezmutowanej wiary. Najdoskonalszy akt kultu. Idealna harmonia lex credendi i lex orandi. Katolicka harmonia.
Szerokie upowszechnienie Mszy Świętej św. Piusa V będzie pewną drogą, aby Kościół na nowo zajaśniał blaskiem chwały Bożej i aby na polskiej ziemi, i w polskich sercach, ocalał skarb najdrogocenniejszy: katolicka niezmutowana wiara!
W posłuszeństwie katolickiej Tradycji,
odważne rozpowszechnianie Mszy Świętej trydenckiej,
która jest najdoskonalszym aktem kultu,
będzie najwspanialszym darem dla Polski
– ku jej odnowie i świętości!
Tutaj znajdziemy listę miejsc (niekompletną), w których jest celebrowana Msza Święta trydencka w Polsce: WEJŚCIE.
Od nas zależy, czy takich miejsc będzie przybywać.
Jedna życzliwa roztropnościowa uwaga końcowa. Jako że przeciwnik lubi mieszać i różnymi sposobami zrażać nas do spraw najświętszych, dobrze będzie skierować reflektory na samą sprawę Mszy Świętej. Dobrze będzie zachować roztropny dystans wobec różnych kontekstów środowiskowych i personalnych, oraz wobec drugorzędnych szczegółów, związanych ze Mszą Świętą trydencką. Dobrze będzie także zachować roztropny dystans wobec przemądrzałości tych, którzy wymogi antropocentryzmu, samorealizacji i nowości stawiają ponad wierność Prawdzie. Sapienti sat.
* * *
Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.
* * *
Jeżeli nie klękniemy przed Panem Bogiem,
Rok Wiary będzie mnożeniem słów i oklasków.
* * *

niedziela, 29 września 2013

Co raz bliżej znaku bestii bez któregonie będziemy mogli nic kupić anisprzedać

Weź pieniądze jednym palcem


http://biznes.onet.pl/wez-pieniadze-jednym-palcem,18490,5578415,1,prasa-detal
Biometryczna gorączka ogarnia cały sektor bankowy. Wkrótce będzie ponad 300 bankomatów, w których klient wypłaci gotówkę, korzystając z technologii finger vein - informuje "Puls Biznesu".
fot. Shutterstock

Za pomocą technologii finger vein – potwierdzając tożsamość bez żadnych dokumentów a jedynie przykładając palec do czytnika - kilkanaście tysięcy Polaków wypłaca pieniądze, a kilkadziesiąt tysięcy załatwia sprawunki w banku. Technologia ta urzekła banki spółdzielcze i toruje sobie drogę do pierwszoligowych banków w kraju.
Pierwszy w kraju i w Europie bankomat biometryczny (urządzenie testowe) w 2010 r. postawił Podkarpacki Bank Spółdzielczy (PBS), a zaraz potem Bank BPS. Spółdzielcy z Sanoka jako pierwsi w kraju wszystkie bankomaty - 86 sztuk - wyposażyli już w biometrię. "Obecnie przygotowujemy się do wdrożenia systemu do identyfikacji w oddziałach" - mówi Janusz Matusz, wiceprezes banku.


Ojcze Franciszku,napraw mój Kościół.

Ojcze Franciszku,napraw mój Kościół.
http://mareklipski.neon24.pl/post/89951,ojcze-franciszku-napraw-moj-kosciol

Papieski kaznodzieja o. Raniero Cantalamessa zachęca Papieża Franciszka do reformy.Zgodnie z tradycją to właśnie on, a nie Ojciec Święty, głosił homilię podczas Liturgii Męki Pańskiej w Bazylice Watykańskiej.
Włoski kapucyn dał w niej wyraz nadziei na odnowę Kościoła, którą może przynieść Papież o imieniu Franciszek.
„Ta wielkopiątkowa liturgia, sprawowana w Roku Wiary i w obecności nowego Następcy Piotra może się stać, jeśli zechcemy, początkiem nowego życia” – mówił o. Cantalamessa.
W jego przekonaniu Kościół musi się wyzbyć wszystkiego, co utrudnia mu głoszenie Ewangelii.
„My wiemy, jakie przeszkody utrudniają przekaz przesłania: mury podziałów, począwszy od tych, które dzielą różne Kościoły chrześcijańskie, nadmiar biurokracji, pozostałości ceremoniału, dawne prawa i kontrowersje, które są już tylko przeżytkiem – mówił o. Cantalamessa. – Jest to jak z pewnymi starymi budynkami.
Na przestrzeni wieków, aby dostosować je do aktualnych potrzeb, wybudowano w nich ściany działowe, schodki, pokoje, pokoiczki. Przychodzi jednak chwila, kiedy zdajemy sobie sprawę, że to wszystko nie odpowiada już dzisiejszym wymogom, co więcej jest dla nas przeszkodą i wtedy trzeba mieć odwagę, aby to wszystko zburzyć i przywrócić pierwotne kształty i prostotę.
Na tym polegała misja, którą otrzymał niegdyś pewien człowiek, kiedy modlił się przed krzyżem w kościele San Damiano: «idź, Franciszku, i napraw mój Kościół»” – powiedział papieski kaznodzieja.
kb/ rv


http://de.radiovaticana.va/news/2013/03/29/predigt_am_karfreitag:_%E2%80%9Eder_h%C3%A4ndedruck_zwischen_gott_und_den_menschen/ted-677895

ZNALEZIONE W KOMENTARZACH
==========================
Księża nie mogą przyjmować pieniędzy za sakramenty, bo oznacza to, że są materialistami, nie powinni nakładać odświętnych szat liturgicznych, muszą jeździć 35 letnimi fiatami 126 p, a ci bogatsi 30 letnimi 125 p, nie mogą być strażnikami wiary, nie mogą pouczać wiernych, gdyż Bogu podoba się, jak grzesznik grzeszy, wszak sam Chrystus jest według niektórych grzechem i dlaczego ma się Mu nie podobać grzech. Spowiedź powinna być lekka i przyjemna, a w ogóle to po co spowiedź, skoro grzesznikom należy współczuć, a nie ich pouczać, np. aborcja, co tam te miliony zabitych dzieci, nie żyją i stało się, grzesznik nie powinien zatem za dużo klęczeć przed Bogiem, gdyż Bogu jest przykro, że grzesznik się tak poniża, a przecież Bóg nie patrzy na grzech, mordowanie, sodomię, etc. tylko jest miłosierny, więc wybaczy wszystko. Kościół musi podążać na natchnieniem “ducha św.” czyli za nowością, kto nie podąży będzie go trzeba uznać za głupca o leniwym sercu i twardym karku. Geje to beniaminki i im należy się szczególne współczucie, gdyż kim my jesteśmy aby ich osądzać, wszak nawet ateiści tak samo jak i wierzący idą do nieba.Zresztą w ogóle po co kościół, skoro i tak wszystko jedno czy się należy do niego czy nie, przecież tradycja to starożytność, szansą jest tylko nowa ewangelia. Najlepiej po prostu bawić się, tak jak panny w bikini na plaży w Buenos Aires, Bóg wszystko wybaczy, to tylko ci karnawałowi papieże typu Jana Pawła II i Benedykta XVI alarmowali, że kościół tonie, ale pewnie z przepychu i obsesji na punkcie aborcji im się w głowach poprzewracało. Po co te wszystkie znaki krzyża, błogosławieństwa, klęczenie przed Najświętszym Sakramentem i podczas podniesienia, przecież istnieje powszechne braterstwo, a ty człowieku jeśli skrytykujesz jakiegoś syjonistę czy muzułmanina, to właściwie powinieneś być ekskomunikowany. Nie ma w tobie miłości.
I tak wszyscy bawiąc się, idąc szeroką wygodną drogą, nie patrząc na przykazania, które są tylko sztywnym imperatywem, dojdziemy do ….
no właśnie gdzie?

sobota, 28 września 2013

Czy taka sytuacja jest dopuszczalna?

Muzułmanie na nabożeństwie przyjęli imitację Komunii świętej
==============================================================

http://www.fronda.pl/a/muzulmanie-na-mszy-przyjeli-imitacje-komunii-swietej,30836.html



Podczas ekumenicznego spotkania katolików z muzułmanami, rozdzielono muzułmanom specjalne chlebki, które miały naśladować swoim charakterem Komunię świętą. Czy taka sytuacja jest dopuszczalna?
W katolickiej parafii św. Jadwigi w niemieckim Speyer (Nadrenia-Palatynat) zorganizowano festyn, w którym udział wzięła także turecko-muzułmańska wspólnota miasta. Inicjatywa była w parafialnej gazecie „Pielgrzym” określana jako „bezprzykładna akcja międzyreligijnej współpracy” i całkowite novum. Częścią festynu było Nabożeństwo.
Ksiądz Ermantraut jasno zapowiedział, że podczas festynu nie będzie mowy o żadnym wzajemnym nawracaniu – chodzi jedynie o wzajemne porozumienie. Faktycznie, na początku, jako zaproszenie do wspólnej modlitwy, muzułmański imam recytował ustępy z Koranu. Następnie odczytano passusy z Pisma Świętego oraz z Koranu, stawiając obie Księgy obok siebie na równi. Parafialny „Pielgrzym” pisał: „przypuszczalnie po raz pierwszy w historii takie słowa [tj. wersety koraniczne] towarzyszyły katolickiej mszy”.
Ksiądz katolicki Ermantraut podkreślił, że „wszyscy umieramy dla jednego celu, dla spotkania z Bogiem. Idziemy tam po prostu różnymi drogami”.
Po krótkiej modlitwie eucharystycznej rozpoczęło się rozdzielanie Komunii świętej. Jak czytamy w gazetce parafialnej, także tutaj „muzułmańska wspólnota miała swój udział”. Muzułmanie otrzymali mianowicie specjalne chlebki, które miały naśladować swoim charakterem Komunię świętą.
PCh/pius.info

piątek, 27 września 2013

Czy ich“ćwiczenia” nie kończą się zawsze atakamiterrorystycznymi z ich strony ?

Największe w historii Ameryki Północnej ćwiczenia….
=======================================
Rząd USA przygotowuje się do największych ćwiczeń symulacji gotowości na ewentualne awarie zasilania.

 Dzięki ćwiczeniu zostanie zbadane, co dzieje się, gdy sieć elektryczna kraju wyłączy się w wyniku fizycznego uszkodzenia lub cyberataków.


http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/najwieksze-w-historii-ameryki-polnocnej-cwiczenia-wypadek-rozblyskow-slonecznych-atakow-em


Czy ich “ćwiczenia” nie kończą się zawsze atakami terrorystycznymi z ich strony. 9/11. Londyn. Hiszpania, Boston (hollywood w akcji).?

Ks. Jan Jenkins FSSPX - Ministrantki?

Drodzy wierni,

Chciałbym powiedzieć wam dziś nieco na temat, który ostatnio zaprzątał uwagę wielu ludzi – a mianowicie na temat projektu wprowadzenia posługi ministrantek w pobliskim kościele. Większość wiernych, jeśli nie wszyscy, jest całkowicie przeciwna temu pomysłowi – a co najważniejsze wyraźnie negatywny stosunek wobec niego wyraził sam biskup miejsca. Musimy uświadomić sobie, że idea powoływania kobiet do służby ołtarza jest całkowicie sprzeczna z Tradycją Apostolską, wiarą i nauczaniem Kościoła.
x. Jan Jenkins FSSPX
By zrozumieć dlaczego tak jest, powinniśmy przypomnieć sobie przede wszystkim czym jest Msza. Co to znaczy „służyć do Mszy” i dlaczego posługa ta zarezerwowana jest wyłącznie dla mężczyzn? Dlaczego w całej historii Kościoła nigdy nie spotykamy się ze zjawiskiem takim jak ministrantki?
Najpierw musimy przypomnieć sobie czym jest sama Msza. Jak pamiętamy z katechizmu:
„Msza święta jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus, zastąpiony przez kapłana, ofiaruje w niej Bogu w sposób bezkrwawy i tajemniczy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina”.
Msza Święta jest więc przede wszystkim Ofiarą. Jest Ofiarą, czyli czymś ofiarowanym Bogu aby Go uwielbić, podziękować Mu za wszystkie Jego dobrodziejstwa oraz prosić o to, co jest dla nas dobre i niezbędne. Podczas Mszy prosimy przede wszystkim o przebaczenie za nasze grzechy. Msza jest dla nas głównym źródłem łaski, gdyż Zbawiciel ustanowił ją właśnie w tym celu, aby udzielać nam łask wysłużonych przez siebie na Krzyżu. Katechizmu uczy:
„Po co Jezus Chrystus ustanowił tę cudowną ofiarę?
Jezus Chrystus ustanowił tę cudowną ofiarę, żeby Kościołowi zostawić widzialną ofiarę, jak tego wymaga ludzka natura; Msza święta ma przedstawiać ową ofiarę krwawą, którą Jezus Chrystus miał złożyć raz na Krzyżu; przez Mszę świętą ma aż do końca świata trwać Jego pamiątka, zbawcza moc owej ofiary ma się nam poprzez Mszę świętą udzielać na odpuszczenie grzechów, które popełniamy codziennie”.
I dalej czytamy:
„Ale Jakim sposobem Msza święta przedstawia ofiarę krzyżową?
Msza święta przedstawia ofiarę krzyżową przez to, że osobna konsekracja chleba i osobna konsekracja wina mocą słów przedstawia owo rzeczywiste rozdzielenie Ciała od Krwi, które Pan nasz Jezus Chrystus wycierpiał w chwili krwawej śmierci na Krzyżu”.
Musimy również pamiętać o doktrynie zdefiniowanej przez Sobór Trydencki, wedle której Msza nie jest jedynie wspomnieniem Ofiary Krzyżowej, ale jest prawdziwą i rzeczywistą Ofiarą. Katechizm mówi:
„Msza święta nie jest tylko prostym przedstawieniem Ofiary Krzyżowej, lecz jest samą Ofiarą Krzyżową, która się podczas Mszy świętej ponawia, skoro tu i tam jest ten sam dar, składany Bogu Ojcu w ofierze, i ten sam ofiarujący się za pośrednictwem kapłanów, a tylko sposób ofiarowania jest inny”.
Widzicie więc, drodzy wierni, że Najświętsza Ofiara Mszy jest czymś absolutnie wyjątkowym i nadzwyczajnym – jest ofiarowaniem samego Zbawiciela na naszych ołtarzach. Pamiętajcie, że podczas Mszy nie ofiarujemy chleba czy wina, Bóg bowiem rzeczy tych nie potrzebuje, ale Ciało i Krew naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa – które posiadają nieskończoną wartość. Jedynie Ofiara Krzyża jest w stanie przynieść zbawienie naszym duszom – a nie chleb czy wino –Chrystus Pan odnawia swą Ofiarę podczas Mszy, byśmy mogli mieć udział w ofierze naszego zbawienia.
Katechizm mówi również, że Msza jest Ofiarą Kościoła, Ofiarą Nowego Przymierza. Msza jest publiczną modlitwą Kościoła – jest publiczną Ofiarą Kościoła udzielającą duszom zasług Zbawiciela poprzez przedstawianie Ofiary Krzyżowej Bogu Ojcu. Msza przynosi łaski nie tylko tym, którzy są na niej obecni, ale całemu Kościołowi, żywym i umarłym, którzy znajdują się w czyśćcu i potrzebują naszych modlitw oraz ofiar.
By składać ofiarę konieczne jest posiadanie specjalnej władzy – ofiarowanie Mszy przekracza bowiem całkowicie moc człowieka. Dlatego właśnie wyświęcani są kapłani – są wyświęcani, konsekrowani właśnie po to, by mogli składać tę Ofiarę. Kapłan nie jedynie wyświęcany, ale posyłany przez Kościół, jako jego sługa. Ksiądz parafialny posiada władzę w Kościele, w Mistycznym Ciele Chrystusa, ponieważ otrzymał władzę nad fizycznym Ciałem i Krwią Zbawiciela oraz moc składania ich w Ofierze.
Pamiętajcie co mówi katechizm, że kiedy kapłan ofiaruje Mszę, czyni to in persona Christi, czyli w osobie Chrystusa. Jedynie Chrystus Pan może ofiarować siebie Ojcu, udzielił jednak Apostołom władzy dokonywania tego aktu, mówiąc: „To czyńcie na Moją pamiątkę”. Udzielił Apostołom oraz kapłanom, którzy mieli być przez nich wyświęceni, władzy składania tej jedynej ofiary na zbawienie naszych dusz. A jako że kapłan sprawuje ofiarę w osobie Chrystusa, musi również posiadać Jego cechy – musi prawdziwie przedstawiać osobę Zbawiciela. Zauważmy, że podczas Konsekracji kapłan nie mówi „To jest Ciało Jezusa” ale „To jest Ciało Moje”. Tak więc kapłan, by reprezentować Zbawiciela, musi być podobny do Wcielonego Słowa, to znaczy musi być mężczyzną, być płci męskiej – jako że płeć jest nierozłącznie związana z ciałem.
Chrystus stał się człowiekiem jako mężczyzna, a nie jako kobieta. Narodził się jako Syn Maryi Dziewicy. Tak więc również kapłan musi być synem Maryi i synem Kościoła.
Również na swych Apostołów Zbawiciel powołał jedynie mężczyzn. Z pewnością przyszło wam na myśl, że gdyby Chrystus Pan chciał, by kapłanami mogły być kobiety, wybrałby swą własną Matkę, która była o wiele bardziej godna tego niż wszyscy Apostołowie. To Ona jest Niepokalanym Poczęciem, a jednak Pan Jezus nie nadał Jej godności kapłańskiej. Jeśli nawet Najświętsza Maryja Panna zajmuje w Kościele najbardziej chwalebne miejsce, nie jest Ona w stanie sprawować Najświętszej Ofiary Mszy. Tak więc kapłaństwo nie jest tym samym co godność, ale jest szczególną funkcją związaną z obowiązkiem ofiarowania Ciała i Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa w Jego imieniu dla zbawienia wszystkich. Niepokalana stała się naszą Matką pod Krzyżem i wszystkie łaski jakie otrzymujemy przechodzą przez Jej ręce, nie jest Ona jednak źródłem tych łask. Jest nim sam Zbawiciel, który powierzył swe kapłaństwo jedynie Apostołom, którzy byli bez wyjątku mężczyznami.
W całej historii Kościoła, przez dwa tysiące lat, nigdy nie spotkaliśmy się z wyświęcaniem kobiet. Sam św. Paweł wypowiada się bardzo jednoznacznie w tej kwestii, pisząc iż kobieta nie może przewodzić w kościele Chrystusowym, a nawet iż przemawianie w kościele jej nie przystoi (1 Kor 14, 35).
Co jednak oznacza służyć do Mszy? Katechizm uczy nas, że kapłan otrzymał władzę składania Ofiary Chrystusa. Ofiara ta jednak składa się z wielu elementów – jest na przykład przygotowanie Ofiary, nauczanie o Ofierze, modlitwy, obrzędy przygotowujące nas do przyjęcia owoców Ofiary. Wszystkie te elementy związane są z urzędem kapłańskim, stanowiąc integralne części składowe Ofiary. Część tej władzy może być udzielana lub delegowana innym.
Optymalny ład panuje wówczas, gdy różne funkcje delegowane są różnym ludziom, podobnie jak Bóg, choć jest źródłem wszystkich rzeczy, niemniej jednak posługuje się chmurami by zesłać nam deszcz i słońcem by nas ogrzać. Również w społeczeństwie świeckim nie jest tak, że jedna osoba czyni wszystko, ale posiadający najwyższą władzę deleguje jej część na inne swe sługi. Król, choćby był najpotężniejszą osobą w państwie, wykonuje jednak swą wolę za pośrednictwem innych. Tak więc najlepszym i najbardziej naturalnym porządkiem rzeczy jest, by nie sam tylko kapłan składał Ofiarę Mszy, ale by Ofiara ta składana była przez kapłana w asyście osób do niej posługujących.
Mamy więc podczas Ofiary Mszy rozmaite posługi. Mamy na przykład część obejmującą procesję do ołtarza. Krzyż symbolizuje ofiarę, którą mamy złożyć, stosowne jest więc by był on niesiony przez kogoś do ołtarza. Chrystus Pan jest światłością świata, podczas Mszy zaś otrzymamy światło łaski, stąd pewne osoby niosą świece do ołtarza lub zapalają świece znajdujące się w kościele. Do innych jeszcze należy dzwonienie w ważniejszych momentach Mszy, by pobudzić uwagę obecnych. Z pewnością są to drugorzędne funkcje, muszą być jednak wykonane dobrze, jeśli cała Msza sprawowana ma być godnie i zgodnie z rubrykami. Jeszcze ważniejsze są posługi związane z właściwym aktem ofiarmym, na przykład ofiarowanie chleba i wina czy nakrywanie kielicha.
W czasach starożytnych a nawet obecnie w naszych seminariach te pomniejsze funkcje związane były z tak zwanymi „święceniami niższymi”. Istnieją cztery tradycyjne święcenia niższe: ostiariat, do którego należy czuwanie by nikt niegodny nie zakłócał Ofiary; egzorcystat – związany z udzielaniem błogosławieństw różnych rzeczy oraz nadający władzę usuwania od nich wpływu złego ducha; lektorat – dający prawo do czytania Lekcji podczas Mszy, oraz akolitat – związany z trzymaniem świec oraz podawaniem wody i wina.
Istnieją również inne święcenia, które nazywamy „wyższymi”, jako że pociągają one za sobą poważniejsze obowiązki i znacznie ściślejsze uczestnictwo w składaniu Ofiary. I tak subdiakon dolewa wody do kielicha podczas Offertorium – jest on również zobowiązany do zachowania celibatu. Diakon z kolei ofiaruje kielich wraz z kapłanem i posiada władzę nauczania.
Wszystkie te „święcenia” ukierunkowane są na składanie Ofiary, lecz w mniejszym stopniu niż w przypadku kapłana. Musimy niemniej pamiętać, że chodzi tu o tę samą Ofiarę którą złożył Chrystus Pan i że władza jaką wszyscy oni posiadają wynika ze współdzielenia władzy kapłańskiej. Są oni nazywani po łacinie „ordinationes” (czyli „porządek”), wszyscy bowiem mają udział w jednym kapłaństwie naszego Pana, podporządkowani są jednemu celowi, którym jest Ofiara Zbawiciela.
Widzicie więc, drodzy wierni, że posługiwanie ministrantów do Mszy nie polega jedynie na siedzeniu w prezbiterium czy noszeniu komży i sutanny. Posługiwanie do Mszy oznacza uczestniczenie bezpośrednio w ofiarnym akcie kapłana, którego władza zostaje im delegowana. Król i Pan wszechrzeczy działa poprzez swego kapłana – ale nie wyłącznie, również kapłan ma swe sługi pomagające mu w składaniu Ofiary. Dlatego właśnie nigdy w całej historii Kościoła czegoś takiego jak ministrantki czy żeńska służba liturgiczna. Nie jest to możliwe z tego samego powodu, z którego kobiety nie mogą otrzymać święceń kapłańskich.
Wprowadzenie kobiet do prezbiterium i nakazywanie im zakładania sutanny jest po prostu zmuszaniem nieszczęsnych dziewcząt do zadawania kłamu swej własnej tożsamości i powierzanie im funkcji, do których nie są powołane. Może to również stanowić zgorszenie dla wiernych, będących świadkami jawnego negowania doktryny wiary podczas liturgii stanowiącej serce katolickiego kultu – podczas Mszy świętej. Oznacza to oszukiwanie dziewcząt, które pragną szczerze służyć Bogu – poprzez powierzanie im rzeczy, których nigdy nie będą w stanie dokonywać, oznacza też pozbawianie chłopców możliwości wykonywania pobożnych aktów, do których są predysponowani. Niesprawiedliwością jest powierzanie komuś funkcji, której w swym przeświadczeniu nigdy nie będzie mógł wypełnić. Niesprawiedliwością jest również szerzenie w miejscu poświęconym Bogu zgorszenia, które wiernych od Boga odciąga.
Propagowanie praktyk, które są całkowicie sprzeczne z liczącą dwa tysiące lat Tradycją Kościoła oznacza w istocie podkopywanie samych jego fundamentów. Rodzi się nawet pytanie, po co w ogóle chodzić na Mszę, jeśli widzi się tam jedynie rzeczy sprzeczne z wiarą i będące realizacją zachcianek celebransa. Chodzimy na Mszę, by zostać umocnieni we wierze, byśmy mogli kontynuować naszą codzienną walkę o doskonałość i zbawienie. Nie udajemy się do kościoła po to, by poznać najnowsze pomysły celebransa, ale by otrzymać wiarę, którą ma on obowiązek nam przekazać. Uczęszczanie do kościoła i bycie zmuszanym do oglądania nowinek sprzecznych z tym, czego trzymali się katolicy przez stulecia, jest nie tylko przygnębiające i zniechęcające, ale również demoralizujące i gorszące dla prawdziwie pobożnych dusz.
Powinniśmy również mieć świadomość, że we wielu kościołach Ameryki i Europy, w których wprowadzono posługę ministrantek, rezultaty były katastrofalne. Po wprowadzeniu dziewcząt do służby liturgicznej liczba powołań kapłańskich w Stanach Zjednoczonych spadła o 90 procent. Nietrudno zrozumieć, czemu tak się stało. Już poprzez dopuszczenie dziewcząt do służby liturgicznej redukuje się liczbę chłopców w prezbiterium lub chętnych do ministrantury o 50 procent. Koedukacja w prezbiterium wywołuje również różnorakie, nieznane dotąd problemy – na przykład przypadki flirtowania nastolatków w prezbiterium - podczas gdy powinni być oni całkowicie skoncentrowania na ołtarzu, koncentrują się nierzadko na znajdujących się obok przedstawicielach płci przeciwnej.
Powinniście też wiedzieć, że biskup Torunia przeciwny jest projektowi tego księdza – i całkowicie słusznie. Ma po swej stronie całą Tradycję Kościoła oraz swą władzę jako pasterza dusz swej diecezji. Jeśli wasz ksiądz nie respektuje woli biskupa nie ma żadnego powodu, byście wy respektowali jego wolę w tej kwestii. Powinniście publicznie i głośno skarżyć się u biskupa na takie szerzenie zamieszania w kwestiach wiary i pogwałcenie waszych praw do otrzymywania depozytu wiary pozostawionego przez Chrystusa Pana Apostołom. Nie potrzeba wam prywatnych inicjatyw, które wywodzą się jedynie z herezji i nie wiadomo czym są motywowane.
Tak więc, drodzy wierni, chętnie odpowiem teraz na wszelkie pytania i zapewniam was o moich modlitwach, by zgorszenie to nie przekroczyło progów waszego kościoła. Niech was Bóg błogosławi.
Źródło informacji: http://forum.piusx.org.pl


KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !