Katolicy polscy na całym świecie z oburzeniem przyjęli wiadomość podaną w dniu 15 marca 2012 roku na Internecie com że podczas plenarnego zebrania Episkopatu Polski w Warszawie w dniu 13 marca b.r. Episkopat ten wyraził absolutny sprzeciw wobec samej nawet idei Intronizacji Chrystusa Króla Polski. Podobny sprzeciw wobec Intronizacji Chrystusa Króla Polski wyszedł pierwszy raz również w oprawie autorytetu Episkopatu w 2008 roku. Tego rodzaju antykatolicka działalność pod przykrywką krajowych episkopatów ma swoją udokumentowaną historię, która pomaga zrozumieć szokujące wydarzenia dziś.
Wiadomo powszechnie, że jednym z głównych zadań budowniczych światowego imperium pod władzą Lucyfera i jego zwolenników, jak określił globalizm pisarz żydowskiego pochodzenia Pat Robertson („The New World Order”, s.37), jest zniszczenie istniejących religii z chrześcijaństwem na czele. Najwięcej trudności mieli i nadal mają globaliści z Kościołem Katolickim, który w sytuacji największych prześladowań, największych ataków ze strony nieprzyjaciół Chrystusa, wyłania z siebie niespożyte siły w jego obronie.
Nieprzyjaciele Chrystusa, stając wobec takiej sytuacji, podjęli nową metodę walki z Kościołem Katolickim. Już w pierwszej połowie 19-go wieku zaniechano jawnej walki z Kościołem. Podjęto światową tajną akcję zniszczenia Kościoła od wewnątrz poprzez tysiące tajnych agentów na stanowiskach kościelnych. W „Stałej Instrukcji” najwyższej włoskiej loży masońskiej pod nazwą Alta Vendita przyznano, że Kościół Katolicki nie boi się ataków zewnętrznych. Katolicyzm – czytamy w Instrukcji – miał do czynienia z najbardziej nieubłaganymi i okropnymi przeciwnikami. Zbyt często miał złośliwą przyjemność święcenia grobów swoich najzajadliwszych wrogów. A ponieważ – według nich - papiestwo jest fundamentem katolicyzmu, to tajne stowarzyszenia muszą wpierw wtargnąć do Kościoła, by zniszczyć go wraz z Papieżem (Cyt. za: bp J. Dillon- „Masoneria zdemaskowana”, s.88).
Papieże w walce z dywersją wewnątrz Kościoła
Infiltracja przygotowanych agentów masonerii do wewnątrz Kościoła wyraziła się szybko w znanym dziś rozmiękczaniu nauki katolickiej pod pretekstem postępu, nowoczesności, dostosowania się Kościoła do zmieniających się warunków życia itp. Groźny wróg pojawił się we własnym domu katolicyzmu. Masoński liberalizm, przenikający do ośrodków katolickich, w drugiej połowie 19-go wieku przybrał oficjalną nazwę „modernizmu” (nowoczesności). W walce przeciwko modernizmowi szczególną rolę odegrał św. Pius X (1903-1914).
Jak pisze J. Vennari, rozpoznał on w modernizmie śmiertelną zarazę, która musiała być zahamowana. Ogłosił specjalny „Syllabus” (zestaw błędów modernizmu) oraz sławną przysięgę anty modernistyczną, którą składali aż do połowy 20-go wieku kandydaci do kapłaństwa oraz wszyscy wykładowcy i nauczyciele w seminariach i na katolickich uczelniach (Catholic Family News, luty 1997). Silna osobowość Piusa X przywróciła zachwianą nieco kontrolę centralnych władz watykańskich nad życiem religijnym świata katolickiego.
Ale kiedy Piusowi X gratulowano sukcesu, że wykorzenił zaraźliwy błąd modernizmu, Papież powiedział: Wbrew wszelkim naszym wysiłkom, nie udało się uśmiercić bestii, która zeszła tylko do podziemia. Dalej Pius X przestrzegał, że jeśli przywódcy Kościoła nie będą czuwać, w przyszłości bestia powróci bardziej jadowita niż kiedykolwiek przedtem. Przyszłość potwierdziła słuszność obawy św. Piusa X o zagrożeniu Kościoła przez jadowitą bestię, która zyskała ogromne wzmocnienie swych sił przez władze komunizmu, po jego kolejnych zwycięstwach zapoczątkowanych Rewolucją Rosyjską w 1917 roku.
Czujność świadomych zagrożenia papieży nie pozwalała na jawną działalność sił dywersyjnych wewnątrz Kościoła, ale stawało się coraz bardziej widoczne, że bestia w postaci zorganizowanych agentów masonerii i komunizmu potajemnie umacnia swoje siły, czekając na okazję do generalnego uderzenia w Kościół Katolicki. Pius XI (1922-1939), a po nim Pius XII widzieli to narastające zagrożenie, ale nie wiedzieli, jak do tego podejść. Trudno było wymyśleć „nową broń” na przeciwnika, ponieważ ich poprzednicy wydali tyle ważnych dokumentów, tyle encyklik, upomnień, że ratunku zaczęto szukać w zwołaniu Soboru Powszechnego. Tak już w 1923 roku Papież Pius XI przeprowadził z kardynałami rozmowę na temat zwołania Soboru. Myśl tą podjął dalej Pius XII, ale niespodziewanie zrezygnował z tego przedsięwzięcia, mówiąc: Sobór będzie dziełem mojego następcy (Frere Michael – „The Whole Truth About Fatima”, Vol.3, s.298).
